Też to zauważyłem. Na wielu portalach teraz trzeba uważać na każde słowo, bo zaraz post leci albo dostajesz bana. A przecież internet miał być miejscem wolnej wymiany myśli. Fajnie, że powstają niezależne społeczności – trochę jak dawniej, tylko nowocześniej.
Zgadzam się. Miałem ostatnio podobną sytuację – napisałem komentarz, nikogo nie obrażałem, a i tak zniknął. Coraz trudniej znaleźć miejsce, gdzie wolność słowa naprawdę coś znaczy. Słyszałem, że są niezależne platformy społecznościowe bez cenzury, gdzie te tematy są traktowane poważnie, ale jeszcze nie miałem okazji się zagłębić.
Dla mnie to mega dziwne, że w 2025 roku musimy rozmawiać o tym, gdzie rozmawiać bez cenzury online, jakby to była jakaś tajemna sztuka. A przecież to powinno być oczywiste. Internet miał być wolny, a coraz częściej czuję się jak na zebraniu korpo.